Rewitalizanty firmy XADO

W chodząca na polski rynek firma XADO zaoferowała nam do testów cały szereg swoich wyrobów przeznaczonych dla techniki motoryzacyjnej. Katalog wyrobów fi rmowych, w tym cała gama olejów silnikowych i przekładniowych, to całkiem gruba książeczka godna renomowanych fi rm tej branży. My jednak skoncentrowaliśmy się tylko na wybranych przez nas produktach, mogących być przydatnymi w eksploatacji pojazdów zabytkowych i postanowiliśmy je przetestować. Wszystkie wybrane przez nas produkty, tak jak i pozostałe w katalogu, zawierają tzw. rewitalizanty. Czym są i jak działają, postaramy się wyjaśnić na podstawie materiałów informacyjnych producenta, ale rezultaty ich zastosowania przedstawimy na podstawie własnych doświadczeń.

Rewitalizacja polega na utworzeniu na powierzchni stykających się i trących płaszczyzn metalowych cieniutkiej warstewki metalowo – ceramicznej o niezwykle dużej twardości i bardzo niskim współczynniku tarcia. Jak to się dzieje i jakie procesy fi zyko-chemiczne mają tu miejsce, producent nie wyjaśnia. Objaśnia natomiast rezultat, czyli wyrównanie powierzchni metalu do wysokości „szczytów” najwyższych mikrorys powierzchni. Nie następuje więc nabudowywanie tej warstewki powyżej tej wysokości, czyli nie może nastąpić utworzenie takiej warstewki, która mogłaby doprowadzić do zmniejszenia luzów technologicznych czy wręcz zatarcia. Nie odbudujemy więc za pomocą preparatu zużytego łożyska kulkowego, ale możemy zmniejszyć w nim tarcie i wyciszyć jego odgłosy.

Rewitalizanty odporne są na bardzo wysokie temperatury i po nałożeniu funkcjonują przez dłuższy czas w mechanizmach pojazdu. Koniecznie trzeba tu podkreślić, że ich działanie NIE MA NA CELU POPRAWIENIA WŁASNOŚCI OLEJÓW. Oleje są tylko nośnikiem preparatu, który może być stosowany w dowolnych olejach silnikowych i przekładniowych. Firma XADO nie jest jedynym producentem tego typu materiałów eksploatacyjnych. Podobne produkty możemy znaleźć np. w katalogu renomowanej fi rmy Liqui Moly i kilku innych producentów chemii motoryzacyjnej, jednak tylko ona zdecydowała się na poddanie naszemu testowi.

Na początku wydaje się logicznym stwierdzenie, że dodawanie rewitalizantów do silników i przekładni nowych lub po niedużym przebiegu raczej mija się z celem, gdyż zapewne nie uda się nam stwierdzić poprawy. Z tego powodu wybraliśmy do testów kilka pojazdów o dającym się stwierdzić zużyciu mechanzmów.

Drugie spostrzeżenie to takie, że aby rewitalizanty zaczęły działać, musi upłynąć pewien okres/ przebieg eksploatacji mechanizmu. Firma określa to średnio na 1000-1500 km, czyli niewiele w przypadku pojazdu współczesnego, ale dość sporo w przypadku zabytków. Nie należy więc liczyć, że użyjemy preparatu, troszkę pojeździmy i stanie się cud. Na to potrzebny jest określony czas i przebieg. Z tego powodu wyniki naszych testów będziemy prezentować sukcesywnie w miarę uzyskiwania rezultatów. Pierwsze doświadczenia są bardzo obiecujące, a o szczegółach i efektach napiszemy wkrótce.